poniedziałek, 27 stycznia 2014

1.

Było ciepłe czwartkowe popołudnie. Żeńska sekcja FCB rozgrywała właśnie mecz ze swoimi największymi rywalkami- Realem Madryt. Na trybunie zasiadło trzech mężczyzn w okularach przeciwsłonecznych i z klubowymi szalikami w dłoniach. David, Victor i Cesc, bo tak mieli na imię zaczęli podśpiewywać hymn swego ukochanego klubu. Podczas gdy Cesc i Victor chwalili piłkarki za piękne akcje, David gapił się na piękną sędzią. Był nią oczarowany. Co prawda widział ją z daleka, ale mimo to pragnął poznać ją bliżej. 
-David! David! Widziałeś?! Nasza 10 strzeliła piękną brameczkę. -sielankowe gapienie się na Cruz przerwał mu Valdes.
-Co? Nie, nie widziałem.  -odpowiedział szybko.
-No to może zamiast obserwować tamtą kobietę zacznij się interesować meczem? -do rozmowy wtrącił się Cesc.
-Chłopie wszyscy wiemy, że Cruz jest bardzo eeeee..... urodziwa i krągła w niektórych miejscach, ale proszę cię, zejdź na ziemię! -bramkarz potrząsnął nim niczym szmacianą lalką.
-Dobra, już.  -odpowiedział i skupił sie na oglądaniu meczu, ale ciągle jego uwagę odwracała piękna Cruz Rubio.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz